O autorze
World Bread Day 2010 (submission date October 16)
środa, 27 stycznia 2010

NALEŚNIKIPrzyszedł taki moment,  w którym od czasu do czasu znajduje się każda z nas. Czas diety- raczej ograniczenia.  Święta już za nami, już wszytskie pierniki zostały zjedzone i efekty widać w biodrach. Postanowiłam sie troszkę oraniczyc. Oczywiscie z pofesjonalną pomocą. Nie wiecie jak bardzo sie ucieszyłam, że mogę od czasu do czasu zjeść np. naleśniki.



Składniki
1 jajo
65 g mleka
40 g mąki
olej rzepakowy do smażenia
3 łyżki ze słoika domowych jabłuszek z malinami do przełożenia


Żółtko, mleko, mąkę  roztrzepałam na pulchna masę a białko ubiłam na sztywno łącząc wszystko razem. Masę tą odstawiłam na 10 minut do „odtajania”. Smażyłam na oleju rzepakowym, który jest zdrowszy od popularnego słonecznikowego na złoty kolor. Z podanych składników wyszło mi 5 placuszków- aż nadto jak dla jednej osoby.

NALEŚNIKI

niedziela, 24 stycznia 2010

AROMATYCZNY TORT CZEKOLADOWYSzukając inspiracji na ciasto czekoladowe trafiłam na
Tort Walentynkowy na blogu Kwestia Smaku. To było to. Konsystencja idelana, smak niebiański a wrażenia nie do opisania. Jedno jeszczę pragnę potwierdzic im dłużej się powstrzymamy od jedzenia go tym jest lepszy, niczym dobre Pinot Noir, aromatyczne, z głebią smaku i zaskakujących aromatach.

 




Składniki

350 g gorzkiej czekolady
3 łyżki brandy
5 łyżek likieru kawowego Kahlua
50 g kakao
250 g masła roślinnego
160 g cukru brązowego
3 łyżki cukru pudru
10 jaj
60 g mąki razowej
¼ łyżeczki proszku do pieczenia
10 łyżek domowych konfitur z wiśni


W garnku na kąpieli wodnej rozpuściłam połamaną gorzką czekoladę, masło roślinne, brandy, likier, kakao z 125 ml letniej wody. Do momentu połączenia wszystkich składników garnek trzymałam w kąpieli by później całość przestudzić. Gdy masa by gotowa na łączenie się z resztą składników żółtka oddzieliłam od białek, ubiłam je na lekko puszystą masę. Połączyłam je wówczas z masą czekoladową mąką i proszkiem do pieczenia za pomocą drewnianej łyżki. Ubiłam wtedy pianę z białek z dodatkiem cukru i połączyłam w dwóch etapach z reszta ciasta. Formę o średnicy 27 cm wyłożyłam papierem posypałam płatkami migdałów oraz przykryłam konfiturą z wiśni. Wylałam na wiśnie masę czekoladową i całość wstawiłam na 1godzinę i 5 minut do nagrzanego na 160o piekarnika. Ciasto się nie przyrumieniło, patyczek po tym czasie był już suchy. Gdy ciasto przestygło przełożyłam je na paterę obracając o 180o.  Polewę zrobiłam ściśle według przepisu z blogu Kwestia Smaku tzn. ponownie w rondelku ustawionym w kąpieli wodnej rozpuściłam na jednolitą masę 200 g ciemnej czekolady, 125 ml kremówki oraz 60 ml likieru Kahlua. Gdy polewa odpowiednio zgęstniała udekorowałam nią ciasto dodając na brzegi parę płatków migdałów.

AROMATYCZNY TORT CZEKOLADOWY

niedziela, 17 stycznia 2010

Gdy nie mam pomysłu na kolacje a chodzi za mną cos dobrego przygotowuję sobie zazwyczaj krewetki, które są daniem szybkim, pożywnym, niskokalorycznym a co najważniejsze można je przygotować na milion sposobów. Oto jeden z nich.



Składniki

8 surowych krewetek tygrysich, mogą być też średnie gotowane lub surowe
2 ząbki czosnku
kawałek świeżego imbiru
1 łyżka miodu
2 łyżki masła
2 łyżki oliwy z oliwek

sok z ½ limonki
natka pietruszki
sól, pieprz do smaku


Na patelni rozgrzałam masło z oliwką, czosnkiem i imbirem pokrojonym w plasterki. Przesmażałam przez minutę. Dodałam miód, sok, chili- połączyłam i dołożyłam krewetki. Smażyłam je 3 minuty doprawiając na koniec solą oraz natką. Pysznie smakowały z Chlebkiem według receptury Mirabbelki. Smacznego

SZYBKIE KREWETKI

SZYBKIE KREWETKI

18:03, amatoreczka-pl , RYBY,
Link Komentarze (4) »

Jak każdy chleb na zakwasie i ten wymaga wcześniejszych przygotowań, ale jest lekki i przyjemny w wyrabianiu i pieczeniu a jaki ma smak. Rodzinka twierdzi, że jak do tej pory to najsmaczniejszy chleb jaki zrobiłam. Przepis z moimi zmianami pochodzi z Domowej piekarni Mirabbelki.



Zaczyn
150 g dokarmionego zakwasu 100% hydracji
100 g letniej wody
160 g mąki orkiszowej


Ciasto chlebowe
1000 g mąki orkiszowej 1850
200 g mąki żytniej 720
200 g mąki pszennej
910 g letniej wody
2,5 łyżki soli
150 g ziaren słonecznika, dyni oraz soi lekko uprażonych


W glinianym dzbanku  wieczora poprzedzającego pieczenie chlebka wymieszałam wszystkie składniki zaczynu. Przykryłam ściereczką i odstawiłam na całą noc. Następnego dnia wymieszałam mąki z wodą, utworzyłam kulę i pozostawiłam na pół godziny. Tak jak radziła Mirabbelka ciasto wyrabiałam w misie z hakiem. W następnym etapie dodałam zaczyn, sól oraz nasiona. Włączyłam robota na najniższe obroty i wyrabiałam przez 5 minut.  Ponownie przykryłam misę i pozostawiłam do wyrośnięcia- w przepisie autorka mówi nawet o 5 godzinach. Po ok. 2 godzinach ciasto chlebowe niemal uciekało z misy- w między czasie włączyła robota, by je odgazować. Przełożyłam je do misy wysmarowanej olejem by proces wyrastania był kontynuowany. Po ok. 3 godzinach ciasto było gotowe- po naciśnięciu wracało powoli. Wstawiłam więc rynienkę, o której już wcześniej pisałam do zimnego piekarnika ustawiając temperaturę na 230o i czas na 30 minut. Do nagrzanego naczynia przełożyłam energicznie wyrośnięty chleb- trzeba uważać by chlebek się nie zawiną tak jak stało się z moim. Rynienkę przykryłam, piekłam przez 30 minut, zdjęłam przykrywkę i dopiekałam kolejne 30 minut. Studziłam na kratce.

MIESZANY CHLEB Z NASIONAMI WEDŁUG RECEPTURY MIRABBELKI

 

MIESZANY CHLEB Z NASIONAMI WEDŁUG RECEPTURY MIRABBELKI

czwartek, 07 stycznia 2010

 

TARTA prawie jak od Bartolomeo Scappi



Składniki

4 arkusze ciasta francuskiego
½ kg mięsa mielonego z indyka
½ selera

curry
cynamon
kolendra
papryka czerwona

papryczka chili
parmezan
sól, pieprz, odrobina cukru
masło, oliwa z oliwek


2 arkuszami ciasta wyłożyłam formę do tarty i podpiekłam je przez 13 minut- próbowałam opiekać przykrywając ciasto papierem obciążonym na przykład fasolą. Osobiście jednak nie lubię i nie polecam tej metody, gdyż ja wolę gdy na tym etapie już pojawia się chrupiąca skórka. Mięso intensywnie przyprawiłam dlatego nie podaję ilości, gdyż można tutaj poszaleć lub też nie jeśli ktoś nie lubi.

Przyprawiłam intensywnie, gdyż jak się dowiedziałam we włoskiej kuchni w czasach Bartolomeo gościły przyprawy dużo intensywniejsze niż obecnie. Duża ilość przypraw w ówczesnych czasach świadczyła również o bogactwie gospodarza.

Przyprawione na kilka godzin przed mięso przesmażyłam ze startym na grubych oczkach selerem na łyżce masła wymieszanego z oliwką i wyłożyłam je na podpieczony spód. Posypałam kilkoma łyżkami parmezanu i przyłożyłam dwoma arkuszami ciasta zlepiając brzegi. Piekłam 40 minut w 180o i podałam z mieszanką sałat. Smacznego;)

TARTA prawie jak od Bartolomeo Scappi