czwartek, 04 lutego 2010
Przeglądajac ostatni numer Twojego Stylu, natknełam sie na makaron z kasztanami. Oczy mi się zaświeciły, gdyż myślę iż to połączenie zaskoczy mnie cudownym smakiem.
Zamrożony makaron, o którym wspominałam wcześniej wrzuciłam na gotującą i osoloną wodę na 5 minut. Starty czosnek oraz kasztany podsmażyłam na oliwce dodając po chwili śmietanę. Zdjęłam patelnię z ognia i dodałam wtedy jogurt łącząc powstały sos z ugotowanym makaronem. W ten sposób jogurt grecki nie zwarzył się. Całość posypałam odrobiną parmezanu- w końcu to dietetyczny przepis i i posiekaną natką pietruszki. Smacznego
środa, 27 stycznia 2010
Składniki
Żółtko, mleko, mąkę roztrzepałam na pulchna masę a białko ubiłam na sztywno łącząc wszystko razem. Masę tą odstawiłam na 10 minut do „odtajania”. Smażyłam na oleju rzepakowym, który jest zdrowszy od popularnego słonecznikowego na złoty kolor. Z podanych składników wyszło mi 5 placuszków- aż nadto jak dla jednej osoby.
niedziela, 24 stycznia 2010
W garnku na kąpieli wodnej rozpuściłam połamaną gorzką czekoladę, masło roślinne, brandy, likier, kakao z 125 ml letniej wody. Do momentu połączenia wszystkich składników garnek trzymałam w kąpieli by później całość przestudzić. Gdy masa by gotowa na łączenie się z resztą składników żółtka oddzieliłam od białek, ubiłam je na lekko puszystą masę. Połączyłam je wówczas z masą czekoladową mąką i proszkiem do pieczenia za pomocą drewnianej łyżki. Ubiłam wtedy pianę z białek z dodatkiem cukru i połączyłam w dwóch etapach z reszta ciasta. Formę o średnicy 27 cm wyłożyłam papierem posypałam płatkami migdałów oraz przykryłam konfiturą z wiśni. Wylałam na wiśnie masę czekoladową i całość wstawiłam na 1godzinę i 5 minut do nagrzanego na 160o piekarnika. Ciasto się nie przyrumieniło, patyczek po tym czasie był już suchy. Gdy ciasto przestygło przełożyłam je na paterę obracając o 180o. Polewę zrobiłam ściśle według przepisu z blogu Kwestia Smaku tzn. ponownie w rondelku ustawionym w kąpieli wodnej rozpuściłam na jednolitą masę 200 g ciemnej czekolady, 125 ml kremówki oraz 60 ml likieru Kahlua. Gdy polewa odpowiednio zgęstniała udekorowałam nią ciasto dodając na brzegi parę płatków migdałów.
niedziela, 17 stycznia 2010
Gdy nie mam pomysłu na kolacje a chodzi za mną cos dobrego przygotowuję sobie zazwyczaj krewetki, które są daniem szybkim, pożywnym, niskokalorycznym a co najważniejsze można je przygotować na milion sposobów. Oto jeden z nich.
Składniki
Na patelni rozgrzałam masło z oliwką, czosnkiem i imbirem pokrojonym w plasterki. Przesmażałam przez minutę. Dodałam miód, sok, chili- połączyłam i dołożyłam krewetki. Smażyłam je 3 minuty doprawiając na koniec solą oraz natką. Pysznie smakowały z Chlebkiem według receptury Mirabbelki. Smacznego Jak każdy chleb na zakwasie i ten wymaga wcześniejszych przygotowań, ale jest lekki i przyjemny w wyrabianiu i pieczeniu a jaki ma smak. Rodzinka twierdzi, że jak do tej pory to najsmaczniejszy chleb jaki zrobiłam. Przepis z moimi zmianami pochodzi z Domowej piekarni Mirabbelki.
Zaczyn
W glinianym dzbanku wieczora poprzedzającego pieczenie chlebka wymieszałam wszystkie składniki zaczynu. Przykryłam ściereczką i odstawiłam na całą noc. Następnego dnia wymieszałam mąki z wodą, utworzyłam kulę i pozostawiłam na pół godziny. Tak jak radziła Mirabbelka ciasto wyrabiałam w misie z hakiem. W następnym etapie dodałam zaczyn, sól oraz nasiona. Włączyłam robota na najniższe obroty i wyrabiałam przez 5 minut. Ponownie przykryłam misę i pozostawiłam do wyrośnięcia- w przepisie autorka mówi nawet o 5 godzinach. Po ok. 2 godzinach ciasto chlebowe niemal uciekało z misy- w między czasie włączyła robota, by je odgazować. Przełożyłam je do misy wysmarowanej olejem by proces wyrastania był kontynuowany. Po ok. 3 godzinach ciasto było gotowe- po naciśnięciu wracało powoli. Wstawiłam więc rynienkę, o której już wcześniej pisałam do zimnego piekarnika ustawiając temperaturę na 230o i czas na 30 minut. Do nagrzanego naczynia przełożyłam energicznie wyrośnięty chleb- trzeba uważać by chlebek się nie zawiną tak jak stało się z moim. Rynienkę przykryłam, piekłam przez 30 minut, zdjęłam przykrywkę i dopiekałam kolejne 30 minut. Studziłam na kratce.
|